Kategorie
Uncategorized

O spełnianiu marzeń i projektowaniu swojej ścieżki zawodowej

? W wieku 7 lat zarobiłam swoje pierwsze pieniądze na pisaniu mini książek. W wieku 9 lat poznawałam tajniki handlu. Sprzedając truskawki przy drodze DK16 w pod olsztyńskiej wsi, uczyłam się trudnej sztuki sprzedaży. Powrót po latach do Radia UWM FM, odświeżył na moment wspomnienia i uzmysłowił, że każdy z nas ma jakieś korzenie zawodowe. Każdy ma też swoją, inną i jakże ciekawą historię do opowiedzenia.  . ?

Jeśli chcesz poznać mnie lepiej i usłyszeć rozmowę o moich początkach, zapraszam Cię do nagrania o młodzieńczych wyborach, szukaniu pomysłu na siebie i projektowaniu swojego zawodowego świata. Wywiad przeprowadziła Agnieszka Kacprzyk.

Link do nagrania:

http://uwmfm.pl/news/1991/czytaj/10636/w-poszukiwaniu-straconego-ego-odcinek-101.html?fbclid=IwAR1lkVKlSBLgDJOthc6_DSepXtZprmLK39iUUfb2bwK8b-PPnoWb2ZrYTlM

 

Kategorie
Uncategorized

Jak znajomość swoich indywidualnych talentów pomaga w życiu i pracy?

? W czym jesteś dobry? Jakie są twoje talenty??
 
Na ile wykorzystujesz je w swoim zawodowym życiu: w pracy u kogoś czy pracy u siebie
 
? Czy wiesz, co Ciebie wyróżnia?
? Co stanowi o twoje wyjątkowości?
 
Na ile o twoich talentach wiedzą twoi klienci lub podwładni, szefowie, współpracownicy?
A może są one owiane tajemnicą, również dla Ciebie samej/go?
 
? Na ile twoje talenty definiują twoje działania?
? Czy tworząc ofertę rynkową bierzesz je pod uwagę?
? Czy wykorzystujesz je do budowania relacji z innymi?
? Czy wykorzystujesz do budowania przewagi konkurencyjnej w oparciu o wnikliwe analizy, których potrafisz dokonać?
? Czy kierujesz się intuicją i w większości przypadków się nie mylisz?
? Czy słuchasz uważnie innych, bo przychodzi ci to z łatwością?
? Czy przekazujesz wiedzę na tyle ciekawie, że słuchający chcą by ten wykład nigdy się nie kończył?
? Czy potrafisz przekonać najbardziej opornych do swoich racji?
? Czy trafnie przewidujesz działania innych osób ?
Czy…?
 
Lista jest długa i jakże niezwykle indywidualna.
 
? Warto ją mieć, by właściwie zarządzać swoją energią, podejmować właściwe decyzje i odpowiednio układać relacje z innymi. ?
Za mną niezwykle pasjonujące zlecenie w jednej z lokalnych, olsztyńskich firm. ?
 
Podczas badań przeprowadzonych metodą IDI (Indywidualny Wywiad Pogłębiony) z wybraną grupą pracowników firmy sprawdzaliśmy na ile stanowiska które piastują i role które przydzielono im z zespołach są spójne z ich talentami i ich wewnętrznym DNA. 
 
Przy wsparciu specjalistów od pracy z talentami staraliśmy się ustalić, na ile ich talenty wspierają ich prace, a na ile hamują wykonywanie przydzielanych im zadań.
 
To niesamowite doświadczenie, przy pełnym wsparciu kadry zarządzającej doprowadziło do wielkich odkryć.  Dla tej niewielkiej organizacji są tym, czym dla Kolumba odkrycie Nowej Ziemi.
 
Otwarciem nowego rozdziału, który wprowadza organizację na inny poziom świadomości o jej potężnym kapitale jakim są zatrudnieni w niej ludzie.
 
 
? Procesowi towarzyszyły momenty wielkiego zaskoczenia, zdziwienia, niedowierzania po obu stronach i pracowników i pracodawcy. ? Rezultaty zburzyły stary świat i dały podwalinę do zbudowania czegoś cennego.
 
Jedną z trudniejszych chwil, było przyznanie kadry zarządzającej do popełnianych przez nią błędaów, nietrafnych osądów pracowników i niewłaściwym przydzieleniu im ról zespołowych. Bardzo odważne zachowanie, które głęboko wierzę jest początkiem nowej jakości w firmie.
 
?? Po przeprowadzonych badaniach na temat głębokich potrzeb, motywacji do działania, oczekiwań, odpowiedzialności członków zespołu mam nieodparte wrażenie, że zdecydowanie za rzadko poświęcamy czas na zgłębienie tematu talentów zarówno w procesie rekrutacji, jak i zarządzania zespołami.
 
??? Skupiając się na „hardware” czyli twardych kompetencjach lub przypadkowym osadzaniu osób w zespołach nie wykorzystujemy w pełni ich potencjału, bez względu na piastowane stanowisko.
 
? Z każdym takim zleceniem nabieram pewności, że mój osobisty talent do trafnego diagnozowania sytuacji biznesowej firm przy wykorzystaniu odpowiednich narzędzi,
jest kompilacją doświadczenia, wiedzy i intuicji. ? Dzięki niemu mogę skutecznie pomagać innym w zmianie na lepsze. Bez względu jakiego obszaru działalności dotyczy.
 
I nie muszę dodawać, ze wciąż sprawia mi to ogromną radość?.
 
Jakie są twoje mocne strony❓ Napisze❓ Skoro ty już wiesz, niech inni też Cię poznają z tej najlepszej strony.
 
Jeśli zainspirowałam Cię tym wpisem do działania na rzecz zmiany w swojej firmie, organizacji, szkole i czujesz, że potrzebujesz wsparcia w tym obszarze.
Napisz ? Służę wiedzą i pomocą.
email: biuro@broad-way.pl
Serdeczności
Aneta
 
#badania #designthinking #servicedesign #biznes #wsparciedlabiznesu #kreatywność
Kategorie
Uncategorized

Jak Duńczycy kreują doskonałe „Doświadczenia Klienta”?

Dania od lat plasuje się w czołówce najszczęśliwszych narodów świata.

Trudno się dziwić, skoro troska o użytkownika, a może nim być w zasadzie każdy: obywatel, klient sklepu, gość hotelowy, student, czy podróżny na stacji metra, czuje, że projektowane rozwiązania są dla niego i mają mu ułatwiać życie do granic możliwości.

———————————?————————-

W ramach majowych #inspiracji zapraszam Cię do Kopenhagi, a dokładnie do jej południowej części, gdzie kilka lat temu powstało miejsce, w którym doświadczenia klienta doprowadzono do poziomu perfekcji.?

————————————————————–
? PART 1 ?

Biblioteka Orestadt w południowej części Kopenhagi. Szkło, beton, aluminium, drewno i biel.

Jedna z najnowocześniejszych duńskich bibliotek.  Miejsce łączące edukację z rozrywką, szkołę podstawową i gimnazjum z obiektami zewnętrznymi na dachu, rozłożonymi tarasami i najnowocześniejszą wypożyczalnią książek w kraju.  Stworzona z myślą również o mieszkańcach tej części miasta, którzy mają dostęp do książek, nawet po północy.

Jako górska wioska ?  w przyszłościowym mieście Ørestad ? , wiszące ogrody szkoły ??  i biblioteki Ørestad ??, wykusze i małe place przypominają średniowieczną ? toskańską wioskę Barga.

W efekcie ta szkoła i biblioteka ????  to nietypowy budynek z zakamarkami, alejkami i tarasami. Zachęca nie tylko do szybkiego wypożyczenia książki, ale łączy różne potrzeby użytkowników.

chcesz odpocząć w wygodnym fotelu z gazetą w dłoni

wydrukować dokument po 22.00

nie masz pomysłu na przedpołudnie z maluchem

chcesz skorzystać z placu zabaw

potrzebujesz dostęp do wifi, by sprawdzić emaile

Biblioteka jest przestrzenią, gdzie masz to wszystko na wyciągnięcie ręki, bezpłatnie i niemal 24/7.

?

Niewielki rozmiar działki szkolnej skłonił jej architektów do rozproszenia obszarów zewnętrznych na wielu małych tarasach, tworząc ciekawe przestrzenie i połączenia, aby pomieścić koncentrację szkoły na kreatywnych przedmiotach i innowacyjnych metodach nauczania.

Pomysł z umiejscowieniem okien sal wykładowych w kierunku regałów z książkami, tylko po to by uczniowie patrzyli na piękne woluminy – absolutny HIT. ???

———————————???———————-

Poza tym zrównoważony rozwój ma kluczowe znaczenie zarówno dla podejścia edukacyjnego szkoły, jak i jej architektury – neutralny pod względem emisji CO2 budynek jest zgodny z duńską normą niższej klasy energetycznej 1 i ma własny ogród ziołowy, segregację odpadów, wiatrak i dach słoneczny ??

Dla osób takich jak ja, którzy zawodowo zajmują się budowaniem „DOŚWIADCZEŃ KLIENTA” za pomocą metodyki Design Thinking, to totalna inspiracja. ?.

Jeśli podróż do Danii wciąż przed Tobą, gorąco polecam Ci Kopenhagę. To miejsce, w którym każdy z nas bez względu na branżę znajdzie #inspiracje dla siebie.

Serdeczności

Aneta

 

Kategorie
Uncategorized

Podsumowanie roku 2021

Jeśli po przeczytaniu powyższego zdania pomyślałaś/eś co ma piernik do wiatraka – przeczytaj ten wpis do końca. Od razu uprzedzam będzie DŁUGO, ale jakoś inaczej się nie składa 😉

Z góry uprzedzam nie znajdziesz w nim historii o moich wielkich sukcesach czy porażkach 2021. Nie będzie to też post z serii #chwalipost o tym, jak rozwinął się Broad.Way w mijającym roku. Nie będzie też o szkoleniach, kursach, studiach i całym wachlarzu MOICH dokonań.

 

 

Będzie o TOBIE. I będzie o Instax-ie.

 

Przez długi czas ta historia siedziała we mnie i nie dawała spokoju. Historia dwóch produktów na rynku fotografii: Polaroida i Instaxa- która jest dowodem na to, że zwycięstwo w biznesie jest pisane tym z nas, którzy odnajdą swój unikatowy zestaw czynności, który odróżni nas od innych. Czynności, które są bardzo odrębne, które są wybitnie nasze, które nigdy się nie zestarzeją i których jesteśmy w stanie bronić do końca.

Polaroid pojawił się na rynku fotograficznym w 1948 roku jako produkt rewolucyjny. Dawał szansę na otrzymanie zdjęcia w niecałą minutę po naciśnięciu migawki. Do lat 90-tych XX wieku święcił triumfy na rynku.

Jednak w 2008 roku firma zamknęła linię produkcyjną i wyprzedała ostatnie modele aparatów. Za przyczynę klęski podawano rosnące zainteresowanie klientów aparatami cyfrowymi, gdyż ponoć przynosiły one dużo lepsze efekty pod względem jakości.

Biznes nie zna próżni. Lukę na rynku skrzętnie wykorzystał Fujifilm, który wprowadził w obieg swój Instax w 2008 roku. Prawdziwą rewolucję produkt ten przeszedł jednak kilka lat potem. Dokładnie po katastrofie nuklearnej w japońskiej Fukushimie w 2011 roku. Wtedy to w wyniku tsunami spowodowanego przez trzęsienie ziemi doszło do awarii reaktora jądrowego.

Powrót aparatu Instax na rynek jest związany z tym doświadczeniem. Historię tę usłyszałam w tym roku od jednego z wykładowców na studiach (dziękuję Piotr Wróblewski) i z chęcią się nią z Tobą podzielę. Jest ona dla mnie pięknym dowodem na to, że nie tylko w życiu, ale i w biznesie ważna jest to, co prawdziwe.

W jednym z wywiadów menadżer japońskiego brandu opowiedział historię, która stała się początkiem Nowej Ery aparatów. Jak sam przyznał poruszyło go to, że po katastrofie kilkadziesiąt tysięcy ludzi którzy zamieszkiwali rejon Fukushimy nagle zostało ewakuowanych. I zostało ewakuowanych tak jak stało.

Ludzie Ci nie mogli z terenu skażonego zabrać NIC. Żadnej fotografii, żadnej książki, żadnego zwierzaka, żadnej torebki, ani ulubionych perfum. Żadnej rzeczy, która w namacalny sposób przypominałaby im czas spędzony w ich rodzinnym domu. Ci ludzie stracili cały swój materialny dorobek, który archiwizował ich historię.

Zdjęcia z rodzinnych spotkań, eventów, zdarzeń. Wszystko zostało w rejonie, do którego już nie mieli dostępu, a to spowodowało wielką wyrwę w psychice i w ich postawach.

Jednym z obiektów które chcieli jak najszybciej uzupełnić była pamięć dotykowo wzrokowa. To wszystko, czym się otaczali na co dzień, emocje jakie mieli w sobie w trakcie spotkań z bliskimi, obrazy towarzyszące ważnym życiowym momentom. Z pozoru codzienne i ulotne, jak ludzka pamięć.

Instax stał się produktem, który miał tę dziurę wypełnić.

Jeśli kiedykolwiek miałaś/eś w ręku zdjęcie zrobione aparatem Instax wiesz doskonale, że nie o JAKOŚC I ILOŚC PIKSELI w nim chodzi.

Chodzi tylko o to, żeby dać ludziom to namacalne doświadczenie.” Wie o tym też Fujifilm, który wyzwolił u swoich odbiorcach na nowo potrzebę zatrzymywania chwil: bez retuszu, filtrów, w naturalnych pozach, z ludźmi, których mamy wokół siebie.

Instax daje Ci fotografię, którą natychmiast możesz mieć w ręku, możesz wziąć do kieszeni, włożyć do portmonetki, powiesić na ścianie, możesz wręczyć osobie, którą kochasz, przyjacielowi, znajomej na dyskotece.

Na stronie internetowej firmy można przeczytać, że zdjęcia Instax dają TEN NOWY RODZAJ DOŚWIADCZENIA i że w fotografii nie chodzi o to, by była doskonała, tylko o to by się móc się nią z kimś podzielić.

 

This is a generous camera. Designed by generous company.

For a generous generation.Because we know an instax photo isn’t something you take, it’s something you give.”

Angielski przymiotnik, „generous” ma tutaj kluczowe znaczenie, gdyż hojny to ktoś więcej niż ten, który tylko chętnie się dzieli.

Instax wykorzystał to, co Polaroid odkrył lata temu, a co niestety zatracił i o czym zapomniał w momencie, kiedy na rynku zaczęły rządzić aparaty cyfrowe.

Nowe sprzęty dawały szansę robienia setek zdjęć, wielu dubli bez konieczności wydruku. Zdjęcia kolekcjonowane w chmurach i aparatach, które nigdy nie ujrzały światła dziennego.

Założę się, że masz takich wiele na dysku swojego telefonu. Na moim jest aktualnie ponad 10.000.

Polaroid zrezygnował. Uznał, że nie pokona konkurencji na piksele genialne soczewki, przesłony i zoomy. Uznał, że ludziom przestało zależeć na tym NAMACALNYM DOŚWIADCZENIU, od jakiego zaczęła się przygoda firmy na rynku. Firma założyła, że jej klienci zachwyceni możliwościami, jakie dawała nowa generacja aparatów, przestaną pragnąć „zatrzymywać chwile” i dzielić się nimi z najbliższymi. Jak bardzo byli w błędzie?

—————–Tyle o aparatach. Teraz o Tobie—————

Jeżeli jesteś producentem skarpetek, sprzedawcą usług edukacyjnych, remontujesz mieszkania, wytwarzasz pieczywo, handlujesz kosmetykami czy organizujesz kolonie dla dzieci – bez względu na branżę i charakter Twojej pracy zachęcam Cię do poszukiwania odpowiedzi na te kilka pytań.

Czy znasz SWÓJ pewien charakterystyczny tylko dla Ciebie zestaw czynności?

Taki, który prawdopodobnie nigdy się nie zestarzeje i który utrzymasz na lata? Bez względu na branżę, mody, czasowe preferencje, konkurencję, Covid, zmiany w podatkach i światowe trendy.

Na bank jest coś, co robisz najlepiej. Coś co ci sprawia ogromną radość, a co ludzie bardzo doceniają.

Jeśli jesteś nauczycielem, trenerem, szkoleniowcem zapewne jest coś, co twoi uczniowie odnajdują wyłącznie na TWOICH spotkaniach, wykładach, szkoleniach.

Jeśli masz restaurację, bar, piekarnię – zapewne jest coś w Tobie i tym samym w Twoim produkcie takiego, co sprawia, że są gotowi jechać na drugi koniec miasta, by kupić jedzenie od Ciebie?

Jeśli projektujesz ubrania, mieszkania, czy biżuterię zapewne jest coś w TWOICH projektach takiego BARDZO TWOJEGO – odmiennego, od tego, co proponuje konkurencja, co zachwyca, przyciąga wzrok, sprawia, że człowiek pragnie to posiadać.

Jeśli pracujesz w biurze, piszesz projekty, sprzedajesz samochody, albo świadczysz usługi IT – założę się, że jest coś, co robisz inaczej, coś co sprawia, ze klienci wybierają Ciebie?

To coś – tak trudno definiowalne, nie musi być niezwykle kosztowym, innowacyjnym rozwiązaniem za grube miliony.

To może być detal, drobnostka, błahostka, może być nienamacalne, ulotne i dające odbiorcy poczucie, że jest w dobrych rękach i czuje się zaopiekowany.

Czy znasz DNA Twojej działalności?

Czy odszukałaś/eś już to, CO DAJESZ LUDZIOM NAJLEPSZEGO?

Czy tak, jak Instax zajmujesz się „cyfrowym światem analogowym”? Bo w tym świecie są istotne z perspektywy doświadczenia TWOJEGO klienta, czynności, wrażenia i działania, które zaspokajasz swoim produktem lub usługą?

Jeśli jeszcze nie znasz odpowiedzi na te pytania: niech ich odnalezienie będzie moim życzeniem noworocznym dla Ciebie.

Co do roku 2021 – Jestem przekonana, że na Twojej liście zawodowych dokonań znajduje się wiele sukcesów – tych większych, jak też tych mniejszych.

Uwiecznij je na kliszy swojego zawodowego Instax-a”. Niech będą wspomnieniem, które warto zachować na dłużej i z którego warto wyciągać wnioski.

Jeśli zechcesz się nimi podzielić w komentarzu do tego wpisu – (do czego zachęca producent aparatów) – będzie to dla mnie wielkie wyróżnienie.

Najlepszego 2022.

Serdeczności

Aneta

Kategorie
Uncategorized

Jak wykorzystać Design Thinking do projektowania genialnych produktów, usług i doświadczeń klientów?

Piotr był biednym szewcem. Jego zakład nie przynosił wymarzonych dochodów. Mężczyzna miał tak mało skóry do produkcji butów, że mógł zrobić tylko jedną parę dziennie.

Szewc sprzedawał buty, ale zarobione pieniądze inwestował ponownie w materiały do produkcji kolejnych par.

Sytuacja zmieniła się pewnej nocy, kiedy to z pomocą biednemu rzemieślnikowi przyszły elfy.

Przy świetle księżyca na „nocnej zmianie” pomagały szewcowi w wykonaniu pierwszej pary, a potem kolejnych i kolejnych.

Doskonale uszyte produkty szybko się sprzedawały, a zachwyceni klienci przychodzili po kolejne pary butów. Dzięki wsparciu elfów, szewc i jego żona wyszli na prostą.

Ich zakład produkcyjny od tej pory świetnie prosperował, a produkty sprzedawały się doskonale.

Jak się zapewne domyślasz, historia którą Ci opowiadam, to klasyk autorstwa Braci Grimm.
I chociaż napisany wieki temu, wciąż aktualny.

Z jednym wyjątkiem…właściciele współczesnych biznesów nie mogą liczyć na pomoc elfów.

Przedsiębiorcy sami muszą zakasać rękawy i szukać takich rozwiązań na rynku, by produkty
i usługi, jakie oferują sprzedawały się na pniu…jak buty szewca z opowieści.

Czy jest na to jedna złota metoda? Śmiem wątpić. Jeśli nie masz pomocników, którzy wykonają za ciebie całą robotę (twoich elfów) sam/a musisz wziąć sprawy w swoje ręce.

Od czego zacząć? Jeśli nigdy nie słyszałaś/eś o metodzie Design Thinking – polecam Ci to rozwiązanie z dwóch powodów.

Po pierwsze – doskonale określisz potrzeby swoich odbiorców i zaproponujesz im to,
co będą skłonni kupić a nie to, co ty myślisz, że chcą kupić.

Po drugie – zaoszczędzisz czas i pieniądze jeśli podczas badania użytkowników dowiesz się od nich, że to co co oferujesz, nie jest im wcale do życia potrzebne.

Design Thinking to metoda pracy bardzo skoncentrowana na CZŁOWIEKU i jego potrzebach. Dzięki kreatywnemu procesowi tworzymy nowe, lepsze, udoskonalone rozwiązania. Mogą być nimi produkty i usługi, ale też procesy lub doświadczenia klientów.

Proces składa się z 5 etapów:

1. EMPATII

2. DEFINIOWANIA PROBLEMU

3. GENEROWANIA POMYSŁÓW

4. PROTOTYPOWANIA

5. TESTOWANIA

podczas których poznajemy potrzeby naszych odbiorców, dowiadujemy się jakie mają problemy, w jaki sposób możemy im pomóc za pomocą naszych rozwiązań, kreujemy masę pomysłów, wybieramy najlepsze z nich, poddajemy je testom z naszymi odbiorcami i jeśli spełnią ich oczekiwania z sukcesem wprowadzamy na rynek.

Działanie w tak usystematyzowany sposób pozwala mieć większą pewność, że to,
co wymyśliliśmy ma sens.

Proces Design Thinking można wykorzystywać zarówno do wprowadzania produktów na rynek, ale też można go z powodzeniem wykorzystać wtedy, kiedy:

  • w naszym zespole szwankuje komunikacja, przez co firma traci klientów

  • np. w naszej szkole językowej mamy pomysł na wprowadzenie do oferty nowej usługi

  • w naszym mieście brakuje atrakcji dla turystów i zastanawiamy się, czym przyciągnąć do siebie gości

  • chcemy stworzyć nową stronę internetową firmy

  • chcemy zredukować wysoki współczynnik reklamacji

  • chcemy przeprojektować plac zabaw dla dzieci, tak by czuły się na nim i bezpieczne i mogły oddawać się przyjemnej zabawie

  • myślimy nad inną, nową reklamą i nowymi sposobami dotarcia do klientów

  • chcemy zaprojektować korytarz szkolny

  • oprócz lodów chcemy zacząć sprzedawać gofry

Nie ma produktu, usługi lub procesu, którego nie dałoby zaprojektować, sprawdzić
i przetestować za pomocą tejże metody.

Mali ludzie – elfy – uczynili małżeństwo bogatymi.

Ty też masz szansę na sukces i powodzenie, pod warunkiem, że w mądry i przemyślany sposób podejdziesz do prowadzenia swojego biznesu.

Jeszcze jedno. Jeśli przez myśl Ci przeszło, że Design Thinking jest CUDOWNYM LEKIEM, który jak za działaniem magicznej różdżki sprawi, że Ci się uda, chcę Cię wyprowadzić z błędu.

Jest to narzędzie, które mądrze i solidnie zastosowane, pozwoli Ci stworzyć rozwiązanie odpowiadające rzeczywistym potrzebom ludzi, do których je kierujesz. Jeśli to rozwiązanie będzie pożądane, opłacalne i wykonalne droga do sukcesu znacznie się skróci.

Jeśli chcesz więcej posłuchać o Design Thinking zapraszam Cię do obejrzenia nagrań video, w których dokładnie opowiadam o tej metodzie.

EMPATIA: 

https://fb.watch/49Zv2LxC28/

DIAGNOZA POTRZEB:

https://fb.watch/49ZER1J-1e/

GENEROWANIE POMYSŁÓW:

https://fb.watch/49ZKjKOS0N/

PROTOTYPOWANIE: 

https://fb.watch/4aY0MtrU8o/

TESTOWANIE:

https://fb.watch/4bs-OP0JOw/

Jeśli jeszcze czujesz niedosyt, polecam Ci lekturę.

Książka autorstwa Tima Browna, która jest doskonałym wprowadzeniem do świata projektowania rozwiązań w oparciu o realne potrzeby i problemy ludzi.

Fragment recenzji:

This is a book for creative leaders seeking to infuse design thinking into every level of an organization‚ product‚ or service to drive new alternatives for business and society”

Zastanów się też, jak ty możesz wykorzystać Design Thinking do podniesienia wartości swoich usług, produktów, procesów w firmie?

Może chciał/abyś wykorzystać metodą Design Thinking do rozwoju swojej firmy, szkoły, organizacji  lub zorganizować warsztaty DESIGN THINKING w swoim miejscu pracy.

Napisz do mnie. Z chęcią podejmę się się wyzwania.

ANETA

zdjęcie:www.unsplash.com

Kategorie
Uncategorized

5 powodów, dla których warto doceniać pracowników

Czas czytania: 6 minut 

Wyobraź sobie scenariusz: pracownik o imieniu Karol przyjeżdża do pracy
w dniu swojej 10-tej rocznicy pracy w firmie. Karol i na swoim biurku znajduje małą żółtą karteczkę przylepioną do swojego komputera z krótkim „DZIĘKUJĘ”. Informacja pochodzi od jego przełożonego, który pamięta o tym fakcie, o czym Karol już dawno zdążył zapomnieć. Zachodzi w głowę i zastanawia się, czy bynajmniej nie jest to żart.

Jak myślisz „Jak czuje się Karol?”

Programy gratyfikacyjne dla pracowników nie są nowością. Część firm stosuje je od lat i chętnie się tym szczyci. Z benefitów może korzystać każdy pracownik, wybierając opcję „siłownia, dofinansowanie do nauki języków, dodatkowe ubezpieczenie zdrowotne”. Są one nie tylko wabikiem dla potencjalnych pracowników, ale dla aktualnych pracowników mają być dowodem na to, że firma o nich pamięta i dba o ich rozwój.

Co na to wszystko pracownicy?

Badania przeprowadzone (ostatnio opublikowane przez Harvard Business Review) dowodzą, że wyobrażenia pracodawcy o potrzebach pracowników a prawdziwe potrzeby pracownika, to często dwa światy.

Firma gwarantuje dodatkowe bonusy, dzięki którym nasz człowiek ma czuć się lepiej. Przykładowy Karol korzysta z nich rzadko, lub w ogóle. Darmowy bon na siłownię nie motywuje go do wizyt na siłowni.

Czy Karol go potrzebuje? Niekoniecznie. Co zatem zrobić by nasz bohater poczuł się w pracy lepiej?

A co gdyby o dobrostan naszego pracownika zadbać inaczej?

Teraz trochę prywaty. Jako niedoświadczony szef popełniałam masę błędów. Również tych związanych z zarządzaniem zespołem. Życie zweryfikowało moje pomysły.

Z perspektywy czasu wiem jedno. Jeśli wyznajesz zasadę „Wynagrodzenie jakie dostają twoi pracownicy, ma być jedynym, słusznym miernikiem ich satysfakcji zawodowej posłuchaj doświadczonej osoby”. Nie było i nigdy nie będzie. Skupianie się na dobrym samopoczuciu pracownika, które kiedyś uznawałam za fanaberię, dzisiaj jest częścią polityki mojej firmy.

A ty? Czy jesteś szefem, który docenia i nie szczędzi miłych słów? Czy jesteś pracownikiem, który może liczyć na pochwały ze strony przełożonych?

Business Harvard Review publikuje wyniki swoich badań na stronie.  Rezultaty zaskakują.  Po pierwsze. Różnica w postrzeganiu „doceniania” przez pracownika i szefa jest diametralna.

Tendencja ze strony kierowników do przeszacowywania odczuć pracowników jest potężna. Jeżeli jako szef myślisz: ” MÓJ PRACOWNIK WIE, ŻE DOBRZE PRACUJE”. Jesteś w błędzie.

Niemówienie ludziom, jak postrzegamy ich pracę, jak ważna jest ona dla organizacji czy jak ważny wkład osoba ma w proces rozwoju firmy – to częsty błąd przełożonych. Pracownik odpowiednio chwalony to pracownik, który wykazuje większe zaangażowanie w powierzone zadania, popełnia mniej błędów, chętniej otwiera się na nowe wyzwania oraz aktywniej uczestniczy w życiu firmy, bo czuje się jej integralna częścią.

Dzień dobry” na powitanie.

Okazuje się, że osoby, które są regularnie zauważane przez swoich przełożonych są bardziej zmotywowane do działania.
Nie mam tutaj na myśli rzuconego od niechcenia „Dzień dobry” na wejściu do biura pełnego ludzi.
Dostrzeżenie człowieka, zwrócenie się w jego stronę, zapytanie go o samopoczucie – buduje relację. Zdaniem badaczy zapobiega to wśród pracowników poczuciu „bycia niewidzialnym” i anonimowym”.

Ankietowani respondenci wskazywali, że takie indywidualne podejście z jednej strony potęgowało ich zaangażowanie,
a z drugiej wzmacniało poczucie „bycia rozpoznawalnym” w organizacji.

Technika kanapki.

Pracownicy deklarują, że zdecydowanie lepiej się czują, kiedy wiedzą czy wykonują dane zadania dobrze czy nie. Pozytywny feedback, który skupia się na dostrzeżeniu wkładu z jednej strony. Z drugiej zaś rozmowa o elementach, które wymagają poprawy i wzmocnienia. To klucz do sukcesu, pod warunkiem, że jako przełożeni zrobimy to dobrze i z głową. Kluczowe, by nie robić tego naraz. Wrzucenie wszystkich opinii: zarówno pozytywnych jak i negatywnych do jednego worka przynosi odwrotne od pożądanych efekty. Lukrowanie złych wiadomości pozytywnymi wtrąceniami nie działa i nie motywuje do zmiany. Naprzemienne upychanie negatywnych komunikatów między pozytywnymi słowami z gruntu przypomina hamburgera, w którym między mięsem a serem są liście sałaty. A pracownik ostatecznie ma mieszane odczucia.

Kim jestem? Dokąd zmierzam?

Ludzie lubią wiedzieć na czym stoją. Nie ma nic bardziej rujnującego ludzkie zaangażowanie i motywację do pracy, jak świadomość, że „zmierzam donikąd”. Jako pracownicy lubimy wiedzieć, jakie są możliwości i na jaki rozwój możemy liczyć w danej organizacji. Pozwala to nie tylko wyznaczać sobie cele, ale też śledzić postępy i ustalać priorytety. Jako szef zadbaj o informacje o szansach rozwojowych i pochwal każdy drobny sukces, jaki członek twojego teamu zdobył wchodząc po szczeblach kariery.

Badania pokazują, że menadżerowie którzy poświęcają czas na wyjaśnienie możliwości rozwoju na ścieżce kariery i doceniają małe sukcesy sprawiają, że pracownik odbiera to, jako wyraz docenienia i uznania. To z kolei wpływa na stopniowe zwiększanie oczekiwań i stawianie wyzwań adresowanych do członków teamu.

Myśl, że przez najbliższe kilak lat będziesz siedział w tym samym miejscu i wykonywał te same zadania, może zabić nawet najbardziej zmotywowane jednostki.

15 minut dziennie co tydzień

Pamięć ludzka jest ulotna. W rozbudowanych zespołach ciężko oczekiwać, że przełożeni będą pamiętać o wszystkich pozytywnych działaniach swoich podwładnych. W tym celu jeśli jesteś szefem stwórz nawyk zapisywania lub notowania. Następnie w wyznaczonym do tego dniu na 15 minut wracasz do notatek i masz gotowy materiał uznaniowy. Badani sugerują, że kiedy ich szefowie doceniali nawet ich najdrobniejsze sukcesy, ich samopoczucie znacznie się poprawiało.

WSZYSTKO – NIC

Jeżeli jesteś członkiem zespołu zapewne takie sytuacje są Ci znane.

Miesiące posuchy i nagłe docenienie ze strony szefa. Awans, nagroda pieniężna, bonus. Niby się cieszysz, ale nie do końca wiesz o co chodzi. Czy to, że dostałeś nagrodę to wynik twojej świetnej pracy, czy efekt dobrego samopoczucia przełożonego? Pamiętasz jak się czułeś się w takich sytuacjach?

Nieswojo?

Pomyśl, czy nie czułbyś się o niebo lepiej, jeśli byłbyś doceniany sukcesywnie?

Jako szefowie popełniamy jeszcze jedne błąd.  Brak polityki doceniania rekompensujemy nagłym i niespodziewanym jej wprowadzeniem. Kiedy zaczynamy ją stosować, przesadzamy z ilością, jak byśmy chcieli nadrobić stracony czas. Jeżeli nie stosujesz polityki doceniania w firmie a chcesz ją wprowadzić, jako lider poinformuj o tym zespół. Szczerze powiedz, że też pracujesz nad zmianą i chcesz by ta twoja zmiana stała się udziałem twojego zespołu. Zacznij doceniać powoli
i konsekwentnie
.

Aktualnie w moim zespole nie ma pracowników. SĄ ZA TO TYLKO I WYŁĄCZNIE LUDZIE, którzy są moimi równorzędnymi współpracownikami.

Staram się mądrze i uważnie dobierać osoby, które są częścią projektów i szalonych przedsięwzięć. Dzięki temu chwalenie
i docenianie jest naturalne, gdyż ich olbrzymi wkład w rozwój firmy jest nieoceniony. 

A jak jest u w Twoim zespole? 

Tradycyjnie już na zakończenie polecam Ci książkę. Tym razem „ Gdy regułą jest brak reguł” Reeda Hastingsa i Erin Mayer.

Na przykładzie dobrze Ci znanego Netfilxa dowiesz się, jak poprzez absolutne zaufanie do pracowników i docenianie ich trudu w rozwój firmy można zbudować światowe imperium. Pozycja obowiązkowa zarówno dla szefów, jak i pracowników.

PS. Jak z chwaleniem u Ciebie? Chwalisz? Lubisz być doceniany? 

 

Kategorie
Uncategorized

Jak i po co odkrywać talenty?

czas czytania: 5 minut

Piotr jest sprzedawcą. Bardzo dobrym i bardzo skutecznym sprzedawcą. Kilka lat temu założył swoją firmę. Zna się na swoim fachu, jak mało kto. Jego firma zaczęła się rozwijać.

Po 2 latach musiał zatrudnić pracowników, którzy wspomagali go nie tylko
w obszarze sprzedaży, ale też obsługi klienta, marketingu, dystrybucji, księgowości.

Po 4 latach zespół Piotra liczy 47 pracowników. Koledzy z branży zazdroszczą mu sukcesów. Kontrahenci chętnie korzystają z jego usług.

Z pozoru idealnie prosperujący biznes od środka przechodzi poważny kryzys. Pracownicy nie komunikują się tak, jak chciałby tego szef. Zadania grupowe kuleją, część z nich nie jest doprowadzana do końca. Pracownicy z jednej strony odczuwają presję i konieczność wywiązywania się z obowiązków, bo szef wymaga, szef rozlicza. Z drugiej strony nie dogadują się między sobą.
Utykają przy poszczególnych zadaniach.

Poznaliśmy się z Piotrem, kiedy jego firma była dokładnie w tym momencie, który opisuję.

Mieliśmy wspólnie pracować metodą Design Thinking nad usprawnieniem działań marketingowych. Ostatecznie skończyliśmy na pracy nad rozpoznaniem talentów pracowników i zmianą podziału obowiązków między poszczególnymi członkami załogi.

Na skutek PROCESU KREATYWNEGO połączonego z testami Gallupa (opowiadam o nich poniżej) – pracownicy odkryli to, co było kluczowe dla ich dalszego działania w tej organizacji.

Z jednej strony poznali swoje talenty – uświadamiając swoje naturalne predyspozycje lub ich brak – przeprojektowali wspólnie sposób realizacji zadań, pracy zespołowej, odpowiedzialności poszczególnych członków zespołu za określone etapy i sposoby komunikacji w firmie.

Piotr zmienił podział obowiązków, w taki sposób by jego ludzie pracując mogli wykorzystywać swoje naturalne zdolności,
a nie mierzyć się z zadaniami, których realizacja nie przychodziła im naturalnie. Bo te generowały dużo energii, wysiłku
i frustracji.

Rzutowało to na pracę każdego z osobna i wszystkich razem.

Poznanie talentów, mocnych stron i przeprojektowanie komunikacji zespołowej dało firmie nowy zastrzyk energii
a pracownikom kopa do działania.

Co by się stało z firmą Piotra, gdyby zamiast na analizie swojego potężnego zasobu, jaką są jego ludzie, skupił się na wymyślaniu nowej ulotki, kampanii internetowej czy hasła na Fb? Wiesz dobrze.

Dlaczego opowiadam Ci tę historię?

Może ty też jesteś „takim Piotrem”. Zakładam, że pracujesz z ludźmi. Bardzo różnymi ludźmi. W szkole, firmie, organizacji. Jeśli na swoim polu święcisz sukcesy – gratulacje. Jeśli utykasz – czas pomyśleć, dlaczego tak się dzieje.
W tym celu przyjrzyjmy się bliżej TALENTOM.

Mamy je wszyscy. Często nieuświadomione siedzą w nas i czekają na swoją chwilę. Nasze wewnętrzne zasoby. Nasz naturalny potencjał.

Zanim zaczniemy, uściślijmy. Czy talent to to samo, co mocna strona? Okazuje się, że nie do końca. Mocna strona to zdolność do ciągłego działania bliska perfekcji w określonym obszarze. Talent jest twoją wrodzoną predyspozycją.

Naturalnie powtarzającym się wzorcem myślenia, odczuwania, czy zachowania. Oczywiście zarówno jedne jak i drugie mogą, ale nie muszą być produktywnie wykorzystywane w pracy i w życiu.

Przyznasz, że niektórym z nas robienie niektórych zadań nie sprawia najmniejszego kłopotu. Dla innych jest wyzwaniem porównywalnym ze zdobyciem Everestu.

Sięgnij w głąb swojej pamięci. Przed oczami staną Ci obrazki ze szkoły,
z podwórka, ze studiów. Czy zastanawiałaś się, dlaczego kiedy Karolina wchodziła do klasy wzrok wszystkich kierował się
w jej stronę.
Każdy z nas miał taką Karolinę w klasie.

Podczas wyborów do samorządu uczniowskiego Karol był bezkonkurencyjny potrafiąc skutecznie odeprzeć atak każdego przeciwnika. A na studiach dzięki Magdzie każdy projekt w pracy zespołowej był sprawnie realizowany. Magda potrafiła załagodzić konflikty tak, że grupa szybko wracała do zadań nie tracąc energii i czasu na zbędne dyskusje. Takich przypadków w Twoim życiu jest całe mnóstwo.

Co stoi za sukcesem jednych? Co sprawia, że inni mają pod górkę? Nieodkryte moce? Tajemnicze zdolności?

W zrozumieniu tychże zachowań z pomocą przychodzi nam Test Strengthsfinder, popularnie zwany Testem Gallupa.

Nie wiem czy o nim słyszałeś.Jeśli nie, koniecznie przeczytaj do czego może być Ci pomocny.

Wszystko się zaczęło od Dona Cliftona zwanego ojcem psychologii pozytywnej, który we współpracy z Marcusem Buckingham w wyniku ponad 50 letnich lat badań statystycznych opracowali listę 34 talentów.

Finalnie działania Panów doprowadziły do opracowania oceny – testu CliftonStrengths, który od wielu lat pomaga ludziom uświadomić, nazwać lub odkryć ich wrodzone predyspozycje.

Badanie wykorzystuje się do odkrywania naszych naturalnych talentów – czyli tego, co ludzie robimy najlepiej. Testu nie da się nie zaliczyć. Ci, którzy otrzymują swoje wyniki przyznają, że często nie są one dla nich wielkim zaskoczeniem, gdyż podskórnie czuliśmy, że jest dokładnie tak, jak opisuje
to test.

Na Gallupowską diagnozę warto patrzeć jak na źródło informacji o sobie samym.
O swoich ograniczeniach, ale też predyspozycjach, które pomagają nam realizować cele.

Dlaczego mówię Ci o talentach? Jak ich rozpoznanie może pomóc tobie?

Po pierwsze pracę z talentami traktuję priorytetowo. Tobie też gorąco polecam takie podejście. Nie koncentruj się na deficytach.

Pracując z zespołami skupiaj się na tym, co członkowie zespołów, pracownicy, czy uczniowie potrafią i w czym sobie świetnie radzą. Wykorzystywanie u ludzi ich naturalnych talentów nie tylko pomaga osiągać cele. Pracując zespołowo łatwiej motywuje się osoby do działania, bo kiedy osoby z naszego teamu czują się w czymś mocne – chętniej wykonują powierzone im zadania.

Nam samym pozwala to efektywniej realizować zadania.

Znajomość współpracowników – tego z czym radzą sobie najlepiej a w jakich obszarach potrzebuj wsparcia, co przychodzi im z łatwością a co sprawia
im trudności daje Tobie potężną broń do skutecznego zarządzania zespołami.

Bez względu na to, czy współpracujesz z młodzieżą, czy jesteś członkiem korporacji zasady działania są identyczne. Jeśli pracujesz z ludźmi i zrozumiesz mechanizmy i sposoby ich zachowania pozwala Ci to mądrze i odpowiedzialne rozdzielać zadania i koordynować pracę ludzi. To pierwszy klucz do sukcesu.

Co by się stało, gdybyśmy przestudiowali to, co jest w ludziach dobre, zamiast skupiać się na tym, co w nich złe?” Donald Clifton

Po drugie uświadomienie sobie swoich talentów bardzo otwiera oczy na nasze własne możliwości i ograniczenia. Bardzo ułatwia w samoakceptacji i zrozumieniu postaw innych. Zamiast biczować się, że czegoś nie potrafię zrobić tak sprawnie
i efektywnie jak moja koleżanka, warto zadać sobie pytanie: Jakie moje naturalne cechy mi w tym przeszkadzają?

Test Gallupa w tym pomaga. Nie jest natomiast jedynym narzędziem, jakie możesz wykorzystać do pozyskania wiedzy
o samym sobie. Również samo wykonanie testu i otrzymanie wyników nie rozwiąże twoich wszystkich bolączek. Znając diagnozę po prostu łatwiej jest szukać dalszych rozwiązań.

Łatwiej jest zacząć wprowadzać zmiany i rozpocząć pracę nad wzmacnianiem tego, co nas osłabia i sprawia, że to, co dla jednych jest bułką z masłem, tobie przysparza trudności.

Sięgnij po kartkę papieru. Przypomnij sobie wszelkie sytuacje, w których łatwo odniosłeś sukces. Przywołaj w pamięci
te zadania, których wykonanie było dla dla ciebie drogą przez mękę.

To pierwszy krok. Jeśli wykonanie autoanalizy przysporzy Ci trudu, zawsze możesz sięgnąć po testy CliftonStrengths.

Moje 3 TOPOWE Gallupowe talenty to:

Elastyczność

Indywidualizacja

Maksymalista

Kiedy przyjrzałam się im bliżej doszłam do wniosku, że rzeczywiście towarzyszą mi odkąd pamiętam. Dzisiaj uświadomione, nazwane i zrozumiane są moimi największymi sprzymierzeńcami w życiu. I nie zamieniłabym ich na żadne inne.

A jakie są TWOJE TALENTY? Kreatywność, Wiara w siebie, Naprawianie, Uczenie się, Zgodność, czy Optymizm?

Jak zawsze przygotowałam niespodziankę czytelniczą.

Tym razem zachęcam Cię do sięgnięcia po książkę :

Marcus Buckingham, Donald Clifton „Odkryj swoje silne strony” 

Miłej lektury.

Jeśli podobało Ci się, to co przeczytałeś i czujesz, że chcesz więcej zapisz się do mojego inspiracyjnego newslettera, podziel się artykułem ze znajomymi, lub napisz miłe słowo 🙂

 

zdjęcie: źródło: www.unsplash.com

Kategorie
Uncategorized

Jak techniką 30 kółek w 3 minuty trenować kreatywność?

30 kółek Torannce’a w 3 minuty

Zacznijmy od tego, że wiadomości są dwie. Jedna dobra, druga jeszcze lepsza.

Jeżeli sama nie zaliczasz siebie do grupy osób kreatywnych, jeżeli uważasz, że brakuje Ci pomysłów, a to co innym przychodzi z łatwością, Tobie zajmuje znacznie więcej czasu – ta wiadomość może Cię ucieszyć.

Pomimo powszechnie panującej opinii i publicznego przekonania, że kreatywnym się człowiek rodzi i nie da się tego nauczyć, możemy spać spokojnie.

To jest ta dobra wiadomość. W tej teorii na szczęście jest tylko niewielkie ziarnko prawdy. Kreatywności nie przekazujemy sobie w genach.

Rzeczywiście są ludzie, którzy mają naturalne predyspozycje do pracy kreatywnej i wyciągają pomysły jak z rękawa, bez najmniejszego problemu.

Jednak nie jest prawdą, że kreatywności nie można wytrenować. I to jest ta lepsza wiadomość. Kreatywność jest jak mięśnie, które można, a nawet trzeba ćwiczyć.

Wymaga to jednak dyscypliny, czasu i wykorzystania technik pobudzających nasz mózg do twórczych działań.

Jedną z takich metod jest technika 30 kółek Torrance’a. Lubię ją szczególnie
z uwagi na jej 3 atrybuty.

  • jest niezwykle uniwersalna
  • jest do zastosowania w każdym wieku
  • nie wymaga wielkich nakładów finansowych i żadnych specjalnych narzędzi

Do przeprowadzenia tego niezwykle pobudzającego myślenie lateralne zadania, niezbędna jest czysta kartka papieru z narysowanymi trzydziestoma pustymi kółkami i jakieś pisadło.

Możesz ją wykonać zarówno z dziećmi czy młodzieżą podczas zajęć w szkole. Możesz ją też zastosować podczas rozgrzewki w pracy ze swoimi zespołami w pracy.

Jeżeli wiesz, ze Twoi ludzie mają do wykonania zadanie i będzie ono wymagało od nich generowania wielu pomysłów, zastosuj technikę 30 kółek jako wstęp do   dalszej pracy kreatywnej.

Na wykonanie zadania mamy dokładnie 3 minuty. Cel jest prosty. Należy wypełnić kółka dowolnymi obrazkami, dorysować różne elementy tak, by powstał obraz czytelny w odbiorze dla każdego kto spojrzy na obrazek. Jednym słowem rysuj tak, by każdy kto spojrzy na obrazek wiedział co dany obrazek przedstawia.

Gotowy szablon z pustymi kółkami masz gotowy poniżej.

Jeżeli już przystąpiłaś do działania i twoja kartka świeci pustakami, ponieważ nie udało Ci się zapełnić wszystkich kółek świetnymi rysunkami – nie popadaj
w rozpacz. To nie oznacza, że jesteś mało kreatywna/y. Nie ma też maksymalnej ilości punktów, poniżej których zadanie uznaje się za niezaliczone.

Jeśli czujesz, że to, co widzisz na kartce jest mało zadowalające – powróć do tego zadania po pewnym czasie. Możesz powtarzać to ćwiczenie wielokrotnie, rozwijając tym samym te obszary myślenia kreatywnego, które zostały u Ciebie uśpione.

Na pocieszenie dodam, że wyniki badań dowodzą, że większość z nas ma kłopot z całkowitym wykonaniem zadania.

Jeśli podobał Ci się wpis i czujesz, że może się przydać komuś, kogo znasz, udostępnij 🙂

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o technikach pobudzających kreatywność odsyłam Cię do mojego webinaru na FB w tym temacie.https://fb.watch/3t6D9ex4v8/

I koniecznie daj znać w komentarzu, jak Ci poszło.

Powodzenia Jeżeli chciałabyś poznać więcej pomysłów na trening twórczego myślenia – polecam Ci tą książkę, w której znajdziesz masę inspiracji:

Aneta

 

Zdjęcie: źródło www.unsplash.com

Kategorie
Uncategorized

Jak obudzić uśpioną kreatywność?

Zanim przejdziesz do dalszej części zapraszam Cię do krótkiej zabawy. Spójrz na obrazek. Co widzisz?


Twoim oczom ukazała się czarna … kropka? Zatrzymaj się i wróć do pytania. A teraz przyjrzyj się uważnie. Co widzisz? Czy nadal czarną kropkę czy coś innego…?

Nie martw się. Tego testu nie da się oblać. Nie jest on wyznacznikiem Twojej inteligencji. Jest dowodem na ukryte pokłady kreatywności, jakie drzemią w każdym z nas.

Swego czasu ten sam obrazek pokazywano grupom studentów, którzy w ciągu 3 minut od momentu zadania pytania podawali z reguły od 1-3 odpowiedzi. Jeśli grupa była nad wyraz kreatywna – była w stanie wygenerować – od 5 do 7 pomysłów.
Kiedy na czarną kropkę patrzyły dzieci… udzielały około 57 zróżnicowanych odpowiedzi.
Jeśli na tym oczywistym obrazku zauważyłeś nos psa w zamieci śnieżnej, dziurę pod pralką lub głowę brunetki widzianą z lotu ptaka – możesz być z siebie dumna. Twoja kreatywność nie została uśpiona. Jeśli pozostałaś przy kropce. Czas popracować.

Naukowcy są zgodni. Kreatywność jest cechą, którą ma w sobie każdy z nas. Z biegiem lat, poprzez udział w tradycyjnym modelu edukacji a potem w odtwórczej pracy – tracimy tą cechę. Na szczęście nie bezpowrotnie. W każdej chwili masz szansę ją odkopać.
Jeśli poszukujesz pomysłów na podniesienie swojej kreatywności – dobrze trafiłaś. To jest to miejsce i ten czas. Przygotowałam dla Ciebie 3 ćwiczenia, które bez obaw możesz wykonać w swoich zespołach – w szkole, firmie, w domu. Po to, by pobudzić swój umysł do myślenia w inny sposób, by spojrzeć na zagadnienie, wyzwanie z innej perspektywy i po to, by w pracy zespołowej osiągać lepsze efekty.

Znasz te techniki? Świetnie! Jeśli to dla Ciebie coś nowego – wypróbuj i daj znać jak poszło.

Metoda 635 (Brainwriting) – jej celem jest wzajemne pobudzanie uczestników przez kolejne pomysły. Każdy z sześciu uczestników pisze na kartce papieru 3 pomysły, które przekazuje sąsiadowi.      Jest to odmiana burzy mózgów i jednocześnie jednym z prostszych sposobów generowania rozwiązań. Jest to technika szukania pomysłów w 5 minut.
Liczba 635 (6,3,5) odpowiada ilości poszczególnych czynników, jakie trzeba uwzględnić pracując tą metodą.
6 oznacza, że w procesie brainwritingu musi wziąć udział 6 osób.
Każda osoba musi wymyśleć 3 rozwiązania i zapisać je na swojej kartce, a potem kolejne 3 rozwiązania na kartkach następnych uczestników. Musimy się zmieścić w tych 5-ciu minutach na każdą rundę.
Na końcu daje to 108 rozwiązań/pomysłów czyli 6 osób x 6 kartek x 3 rozwiązania.
Metoda 635 może mieć zastosowanie, zarówno w biznesie jak i nauce.

Przydaje się:
– podczas zajęć dydaktycznych : uczniowie podzieleni na grupy mają generować 3 odpowiedzi w 5 minut (mogą być to wskazane fakty/zdania na zajęciach językowych/podanie pomysłów na zachowanie bezpieczeństwa w sieci itp.) do wykorzystania na każdych zajęciach dydaktycznych

– podczas pracy na warsztatach/szkoleniach, wszędzie tam gdzie uczestnicy wydarzenia mają za zadanie wygenerować jak największą ilość pomysłów

– w pracy z zespołami: wyobraź sobie, że planujesz kampanię
w social mediach/wprowadzenie nowego produktu do oferty firmy/poszukujesz nowych kanałów dystrybucji, albo zastanawiacie się, jak ma wyglądać wasz nowy kącik kawowy w biurze
Za co lubię tą metodę i dlaczego cenią ją inni?

Najprościej rzecz mówiąc: nie jest konfliktogenna. Jeśli kiedykolwiek brałaś udział w spotkaniu, gdzie zadaniem zespołu było znalezienie odpowiedniego rozwiązania – wiesz doskonale, że te spotkania potrafią ciągnąć się godzinami. Nawet najbardziej niewinne zadanie potrafi poróżnić zespół. W metodzie 635 jest to niemalże niemożliwe. Każdy uczestnik skupia się maksymalnie na wykonaniu zadania, a nie na dyskusjach i obalaniu pomysłów innych osób. Osiągnięcie kompromisu i wygenerowanie dużej ilości pomysłów w stosunkowo krótkim czasie to niewątpliwie atuty tej metody.

Technika: „Co by było gdyby…?”

Jest to niezwykle proste ćwiczenie, które możesz wykonać zarówno w pracy z dorosłymi, jak też na zajęciach warsztatowych, jak i dydaktycznych z dziećmi.

Co by było, gdyby nie było prądu na świecie?
Co by było, gdyby ludzie spali tylko 1 godzinę w ciągu doby?
Co by było, gdyby budynki nie miały dachów?
Wypisz jak najwięcej pomysłów w 2 minuty.

Te na pozór banalne pytania wyzwalają w odpowiadających niesamowite pokłady kreatywności. Do czego przyda Ci się to ćwiczenie?
Kiedy pracujesz z uczniami lub pracownikami nad żmudnym zadaniem. Kiedy zauważasz, że w grupie spada poziom koncentracji, energii do działania, kiedy wzrasta napięcie w zespole spowodowane sytuacją konfliktową – ta technika pozwoli Ci rozładować napięcie, odwrócić uwagę uczestników i skierować ją
w inne rejony. Doskonale sprawdza się też podczas zabaw z dziećmi, które są mistrzami w dawaniu nieoczywistych odpowiedzi.

Wypróbuj – daj znać, w jakiej sytuacji udało Ci ją się zastosować.

Trzecim sposobem na pobudzenie kreatywności jest technika „THIRTY CIRCLES”.

Każdy uczestnik (można wykonać to zadanie również solo) otrzymuje kartkę z narysowanymi pustymi kółkami. Jeśli nie mamy odpowiedniego szablonu prosimy uczestników spotkania/lekcji/warsztatu/grupy projektowej o narysowanie 30 kółek na kartce A4.
Zabawa polega na stworzeniu z kółek różnych obiektów, elementów, zwierząt i czegokolwiek, co przychodzi nam na myśl, kiedy widzimy puste kółko w czasie maksymalnie 3 minut. Idealny sposób na twórcze, odważne pobudzenie umysłu do działania.
Z ciekawostek warto dodać, że większość osób nie ma kłopotów z pokonaniem 15 kół. Każde kolejne, po wyczerpaniu najbardziej oczywistych rozwiązań … jest początkiem do coraz większego wysiłku dla mózgu. Doskonałe zdanie nie tylko dla dorosłych, ale także dla młodszych odbiorców. Jeśli masz chęć zatrzymaj gotowy szablon i użyj przy nadarzającej się okazji.

technika 30 kółek

Albert Einstein twierdził, że  „Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy. Wiedza ogranicza się tylko do tego, co w danym momencie wiemy i rozumiemy, podczas gdy wyobraźnia obejmuje cały świat
i wszystko, co kiedykolwiek będziemy wiedzieć i rozumieć”.

W poszukiwaniu pomysłów na kreatywną pracę z zespołami przeczytałam wiele książek.
Jeśli po tym krótkim wpisie masz niedosyt – odsyłam Cię do swoich sprawdzonych pozycji w literaturze, które szczegółowo omawiają temat kreatywności.

#ANETAPOLECA

Odkryj swój żywioł – Ken Robinson, Lou Aronica

Kreatywność. Uwolnij swą wewnętrzną moc. Dagmara Gmitrzak

Trening kreatywności. Podręcznik dla pedagogów, psychologów
i trenerów grupowych. Krzysztof Szmidt.

Jeśli podobał Ci się artykuł? Jeśli był dla ciebie pomocny, ciekawy
i chcesz więcej – podziel się informacją. Niech inni też przeczytają.

I koniecznie daj znać, jak wypadł u Ciebie test kropki. A jeśli masz swoje sprawdzone książki- daj znać – chętnie przeczytam 🙂

 

Kategorie
Uncategorized

Cześć! Miło mi Cię poznać!

Witaj w świecie kreatywnej edukacji ! W przestrzeni pełnej innowacyjnych pomysłów. Rozwiązań, o których być może już słyszałaś, albo dowiadujesz się o nich po raz pierwszy. 

Broad.Way  jest dla Ciebie – nauczycielko, edukatorko, właścicielko biznesu związanego z branżą edukacyjną. Chcę byś rozwijała swoje kompetencje, wdrażała… nowe innowacyjne sposoby działania w swojej przestrzeni. Po co? 

Tylko w ten sposób twoja praca zawodowa da Ci satysfakcję, motywację i pieniądze. Da Ci kopa do działania i uchroni przed wypaleniem zawodowym. A kiedy przyjdzie Ci do głowy zmienić branżę, nie będzie to dla Ciebie najmniejszym problemem. 

Co mam do zaoferowania Tobie?  Wiedzę i pomysły na pracę w edukacji tą szkolną, ale i tą domową. W tej zakładce  znajdziesz treści, które mam nadzieję zmienią Twój sposób patrzenia na rozwój własny i ludzi, których edukujesz.

Wpadaj tutaj z przyjemnością. Z dobrym nastawieniem, kawą, herbatą albo sokiem w dłoni. CZYTAJ, SŁUCHAJ, INSPIRUJ SIĘ, DYSKUTUJ, POZNAWAJ, ODKRYWAJ. 

Świat jest pełen kreatywnych kobiet, które tworzą niebanalne, MAŁE – WIELKIE rzeczy. 

JESTEŚ JEDNĄ Z NICH…nawet jeśli jeszcze o tym nie wiesz!

Serdeczności Aneta